Życie, które już było dobre
„Tak naprawdę znam Petera od wielu lat” – opowiada Thas. Przeprowadziła się do Kopenhagi w 2015 roku i – nie wiedząc o tym – wynajęła jego mieszkanie przez swojego brata. Dopiero kilka lat później spotkali się ponownie na weselu. Chemia była, ale timing nieodpowiedni.
„Spotykamy się tak raz w roku. Zawsze coś się dzieje – ale nigdy tak naprawdę nic konkretnego.”
Aż pewnego dnia.
„Przypadkowo trafiamy do tego samego samolotu. A kiedy wracamy do domu, zaczynamy się spotykać. I tak jesteśmy razem od tamtej pory.”
Dziś są parą od prawie siedmiu lat i małżeństwem od 2023 roku.
Mieli życie pełne wolności, spontaniczności i silne poczucie, że są dokładnie tam, gdzie chcą być. Dlatego decyzja o dzieciach nie wyniknęła z klasycznej tęsknoty.
„Mieliśmy naprawdę piękne życie. Podróżowaliśmy, pracowaliśmy i spędzaliśmy czas z przyjaciółmi. Tak naprawdę nie czuliśmy, żeby czegoś nam brakowało.”
Decyzja narodziła się raczej z cichej ciekawości.
„Byliśmy tacy… zobaczmy, co się stanie.”
A kiedy zaszła w ciążę, perspektywa się zmieniła – nie dlatego, że wcześniej czegoś brakowało, ale dlatego, że pojawiło się coś nowego.









